Monitoring pracowników – podniesienie bezpieczeństwa i produktywności czy zabawa w Big Brothera?

Temat monitorowania działań pracowników od zawsze budził sporo kontrowersji. W zasadzie ciężko wytłumaczyć, dlaczego. Sami bowiem nawet w życiu prywatnym bardzo często dobrowolnie zgadzamy się na to, abyśmy byli monitorowani praktycznie na każdym kroku.

Jak? Idąc nawet na zwykły spacer, każdy krok jest wychwytywany przez kamery: osiedlowe, na budynkach, w sklepach, itp. We własnych urządzeniach mobilnych wyrażamy szereg zgód na dostęp do naszej lokalizacji, mediów czy aparatu. Nasze samochody mają mapy i GPS, posiadamy kamerki z rejestratorami. Tak naprawdę żyjąc z świecie smart rzeczy – a w takim świecie przyszło nam żyć, jesteśmy stale monitorowani, kontrolowani, a czasem, nie bójmy się tego słowa, szpiegowani.

Ale gdy chodzi o naszą pracę, często jesteśmy wprost oburzeni, że ktoś śmiał nagrywać naszą codzienność. I tutaj musimy zdać sobie sprawę z jednej podstawowej rzeczy: w naszej pracy przede wszystkim monitorowana jest infrastruktura IT, rzadko kiedy my personalnie. Ale z drugiej strony, jeśli wykonujemy naszą pracę należycie, to monitorowanie jej nie powinno być dla nas najmniejszym problemem, prawda?

Przecież to nie wygląda tak, że po drugiej stronie siedzi Wielki Brat, który zaraz wezwie nas do pokoju i każe nam tłumaczyć się z naszych działań. W przypadku Fudo, administrator (wspomniany Wielki Brat) nie śledzi na bieżąco działań wszystkich ludzi. On dostaje alerty o nieprawidłowościach i dopiero wtedy może wezwać do wytłumaczenia: albo pauzując sesję i wysyłając nam wiadomość, albo w przypadku rażącego naruszenia zasad, przerywając ją.

Musimy pamiętać, że dostęp uprzywilejowany, przydzielany jest nie tyko partnerom zewnętrznym, ale także i pracownikom firmy, którzy dzięki uzyskanym uprawnieniom, mogą stanowić realne zagrożenie. Stąd kontrola kontrolujących ma za zadanie przeciwdziałać naruszeniom polityk bezpieczeństwa i innym zagrożeniom wewnętrznym.

Administrator Fudo – Nasz Wielki Brat może pojawić się też w roli dobrego gliny: w sytuacji problematycznej – może dołączyć się do trwającej sesji by nas wspomóc. Czy to odpowiednio coś konfigurując, czy np. uzupełniając hasło, a tym samym zapewniając nam dostęp do aplikacji, do której wcześniej dostępu nie posiadaliśmy.

 

 

Podkreślić należy fakt, że Fudo pomaga nam także odróżnić interakcje użytkownika dołączającego do trwającej sesji od interakcji użytkownika, który ją zainicjował. Do tego celu służy pasek szczegółów, na którym znajdziemy wspomniane interakcje oznaczone:

  • na niebiesko dla inicjującego

  • oraz na czerwono dla dołączającego

 

Gdyby natomiast ktoś niesłusznie zarzucił nam, że popełniliśmy błąd, nagraną sesję możemy wykorzystać na swoją obronę. Oczywiście, tego typu sytuacji nikomu nie życzymy!

 

Należy zwrócić uwagę, że zapisywane na Fudo sesje mogą zostać opatrzone znacznikiem czasowym, co w sytuacjach skrajnie spornych, pozwoli nam wykorzystać je nawet jako dowód w Sądzie.

Nieoceniona okazuje się także funkcja OCR-owania sesji graficznych, która w połączeniu z indeksowaniem sesji tekstowych, pozwala na swobodne przeszukiwanie zgromadzonych nagrań pod kątem wyświetlanych na ekranie fraz.

 

Nasz Wielki Brat ma możliwość weryfikacji efektywności pracy pracownika. Dla każdej organizacji ma to ogromne znaczenie, bo jasno pokazuje czy nasze inwestycje są słuszne. Moduł Efficiency Analyzer pozwoli nam określić próg akceptowanej produktywności a następnie wskaże które sesje miały aktywność powyżej, a które poniżej naszego progu. W ten sposób łatwo namierzymy sesje.

Można też dokonać porównania efektywności użytkowników bądź firm.

 

Naszym zdaniem, ten Wielki Brat nie jest wcale taki straszny, jest przydatny, może pozytywnie wpłynąć na czas realizacji zadań, a i niejednokrotnie jest w tanie uratować nam skórę.

M i R

Z kim współpracujemy

Partnerzy